Już po wakacjach :( Jak tam u was w szkole ? Ja niedługo jadę pojechać na przejażdżkę konną :)
A w ogóle opowiem wam moją wczorajszą przygodę ;)
Po południu przyszła do mnie koleżanka, i postanowiłam, że pójdziemy grać w siatkówkę, no to poszłyśmy, gramy a tu nagle w sadzie jakiś obcy pies (dodam ,że my też zabrałyśmy ze sobą mojego), ja do niej : ,,nie bój się ,on zaraz pójdzie, bo już kiedyś był tutaj taki sam, tylko ,że czarny " - po tym jak to powiedziałam ten piesek troche niepewnie zaczął iść do mojego Simby. Zaczęłyśmy uciekać. Do bramy też podszedł tamten piesek, spojrzałam : ,,Ma zerwany sznurek na szyi, więc musiał być czyiś, ale się zerwał" ,lecz moją uwagę skupiło to, że był bardzo wychudzony, no to poleciałam po jedzenie, dałam mu (właściwie jej) przez bramę ,a ona zaczęła piszczeć, na co ja : ,,no co ona? Piszczy ,bo dałam jej jedzenie? " Po chwili patrzę a jej poduszka w łapce się zaklinowała, zaczęłam próbować wyjąć ją patykiem, bo ręką nie wezme, bo obcy pies, może mnie ugryźć, zwłaszcza ,że ją coś bolało. W końcu się udało, potem znów pobiegłam po więcej jedzenia. Porozmawiałyśmy z koleżanką ,ale ciągle oba psy się wąchały przez bramę i skamlały do siebie. Zastanawiałam się co zrobić, ale weszłam znów do sadu. Ku mojemu zaskoczeniu zaczeły się bawić, z początku Simba niepewnie, a potem wszędzie ze sobą biegały :)
Dodam tylko, że nie przechodźcie obojętnie obok wygłodzonego psa :)